G.G.Marquez i W.Faulkner: powinowactwa. Miedzy ,,Światłością w sierpniu” a “Szarańczą”.

Ponieważ skądkolwiek by przybył i gdziekolwiek by przebywał, wiadomo było, że pasożytuje na okolicy jak szarańcza. Sprawiał wrażenie, jak gdyby robił to już tak długo, że cały się rozsypał i rozsiał, a teraz nie pozostało już nic, poza przezroczystą i nic nie ważącą skorupką, unoszoną bez pamięci i bez celu przez każdy wiatr.


Światłość w sierpniu W.Faulkner.

Jest niewątpliwe, do czego się przyznawał zresztą G. Marquez, że twórczość Faulknera, wywarła wpływ szeroki, wykraczający poza literaturę angielską. Niegdyś, przed laty (brzmię, jak stary cymbał owym , przed laty), ale zafascynowany byłem ,, Szarańczą” Marqueza. Uznając nawet to opowiadanie, za kamień milowy, jednym słowem arcydzieło. Powrót do lektury po latach osłabił to wrażenie, przyznaję z smutkiem. Wzbudził, też inne dodatkowe, refleksje.

Mieszka w tym domu od urodzenia, ale wciąż jeszcze jest tu obca, jest cudzoziemką, której rodzina sprowadziła się tu z Północy w czasie Odbudowy. Jest Jankeską, która kocha Murzynów. W mieście wciąż jeszcze mówi się o jej dziwnych stosunkach z Murzynami miejskimi i pozamiejskimi, chociaż już sześćdziesiąt lat minęło od chwili, gdy jej dziadek i brat zostali zabici na rynku przez byłego posiadacza niewolników podczas sporu o głosowanie Murzynów w wyborach stanowych. Ale wciąż jeszcze unosi się wokół niej i wokół posiadłości coś ciemnego, obcego i groźnego, chociaż jest ona tylko kobietą i tylko potomkiem tych, których przodkowie miasta mieli powód (lub sądzili, że mieli) lękać się i nienawidzić. Ale potomkowie spokrewnieni z duchami istnieją, a pomiędzy nimi stoi widmo dawno przelanej krwi, dawnego przerażenia i gniewu, i lęku.

Pierwszy cytat, odnoszący się do Browna z ,, Światłości w sierpniu” odnosi się, do wizji gromadnej szarańczy, przybyłej do Macondo (miasta z opowiadania ,,Szarańcza”), i chociaż ona nie zostaje opisana w opowiadaniu Marqueza, rozbita na typy, wyodrębniona, istnieje wyłącznie zasygnalizowana (niczym biblijna, katastrofa), jakby autor, nie chciał tracić, czasu na jej opis, odwołując się do swoistych, typów, postaci, b a r d z i e j godnych uwagi, co świadczy o jego wewnętrznej arystokratyczności, i mitologizacji, (różnej od bezosobowego egalitaryzmu), tendencji, charakterystycznych, dla tych, którzy aspirują do kultury, podczas kiedy W.Faulkner,  jest , naturalnie egalitarny (w sensie literackim, co nie oznacza  bynajmniej zawężonego n a t u r a l i z m u), i z powodu pewnej świadomości, arystokratyczności literatury, przynależności do określonej klasy (częścią bycia elitą, jest znajomość europejskiej kultury, niekoniecznie wierzeń miejscowych wieśniaków) smakowitego odczucia, wręcz zdaję się, sensualnego (jest Marquez, niewątpliwie pisarzem, wybitnie-sensualnym), tak, więc , nie zindywidualizowana masa  z “Szarańczy”, jest pełną przeczenia, odpowiedzią, na postać Browna, który przy całej swej mierności, jest jednak realną jednostką.

Pisarz z Ameryki Południowej, tworzy legendę, mit: co prawda literacki, ale zawsze: dla swojej stosunkowo młodej kultury, chociaż, jeśli sięgnąć wstecz, to przecież starszej od Amerykańskiej (gdyż, indiańskie motywy Indian Północnoamerykańskich pozostały trwale i bez możliwości adaptacji, przeniknięcia, na zewnątrz kultury, przyniesionej i  niesionej, przez białych, protestantów),

I aczkolwiek  mieszanka zastanych kultów indiańskich i konkwisty hiszpańskiej, jest młodsza, jako twór, to zarazem , jest to jednak stop, wymieszanie,  różnych elementów.

Trzeba zauważyć, katolicyzm, eklektycznie wchłonął elementy podbitych starożytnych kultów, podczas kiedy protestancka kultura, oparła się na idiomie wyłączności znaczeń, i o ile, Ameryka obecnie, głosi, się krainą wolności, to jest, to kraina wolności, określonych (takich a nie innych), znaczeń, czyli o k r e ś l o n e j kultury.W mainstreamie, ponieważ, oczywiście nie mowa tu o Hyde Parku. Pozornie, nie ma w tym nic, złego dopóki nie uświadomi, się sobie, że wobec hybrydalnej, natury kultury, która sama w sobie, jako wyznacznik tożsamości, przeżywa, ciąg nieustających wstrząsów, zderzając się z poszerzonym horyzontem idei, informacji i zwykłej wiedzy na temat, otaczającego świata (nigdy, przedtem podróż nie była tak ułatwiona i nigdy, przedtem tak, wielu nie dysponowało obrazem poszerzonego świata). Ale, to jest refleksja dla filozofa czy antropologa kultury (i, to kultury współczesnej, aktualnej, ponieważ zmiany zachodzą, tak szybko, że wydarzenia odległe o trzydzieści, lat- wydają się, już i są poniekąd prehistorią). Świat się błyskawicznie de aktualizuje.

Ale tutaj, zajmuję się literackim wymiarem i strategią pisarską dwóch pisarzy. A więc, zauważyłem, że G.G. Marquez , odwrócił jak w lustrzanym odbiciu wątki i postaci, z   prozy W. Faulknera, dał ich opozycję, ponieważ, o ile W. Faulkner dokonuje używając języka, dekonstrukcji opisywanego świata, bezwiednie, ponieważ można założyć, że nie, taka – była jego intencja, wystarczy wspomnieć, niechęć do nadchodzącej współczesności, rozmywającej, rozpuszczającej tradycyjne Południe, które opisuje z czułością, jednak bez cienia tkliwości i sentymentalizmu. Mówiąc, inaczej piszę twardą czcionką, czy stalówką pióra. Niezła, to stal, która przetrwała próbę czasu.

Dlaczego, G.G Marquez, dokonuje mitologizacji, dlaczego daje takie a nie inne rysy bohaterom “Szarańczy”.  Dlatego, że mitologia wymaga co, najmniej wyrazistych typów, a nawet poniekąd heroicznych (Brown, jako prototyp, się do nie nadaje jak i wielu bohaterów, W.Faulknera). Typów założycielskich, opisania świata, a to jest i znaczy dania, stworzenia obrazu. Niewiele wiedzielibyśmy o rzeczywistości, Ameryki Południowej , jej stopach międzykulturowych i etnicznych. Ale, zarazem opisywani, członkowie podgrup, choć opisywani, fantastycznie, niesamowicie, są jedynie funkcją narracji, tworzącej, mitotwórczej, niczym- kto, pochodzi z kraju, skąd przyjechałem, zrozumie, jak sklepy z Cepelią, gdzie ludowość (nieistniejąca, już w takim kształcie), wystawiona na pokaz była, ani prawdziwa, ani skłamana. Po, prostu będąca swoją własną skądinąd, niezamierzoną parodią. Ale, nade wszystko, przyporządkowaną, rzeczywistością, będącą częścią ważniejszego projektu.

U W.Faulknera nie ma ani wyparcia niższej, kultury, ani jej gloryfikacji (jak , to bywa u Marqueza). One, obie koegzystując, pozostają wzajemnie nieprzenikalne, obce sobie, obwarowane wzajemnymi, bezwzględnymi, nieprzekraczalnymi granicami.

Drugi cytat, przynosi pod postacią panny Burden, zapowiedź, typ Meme z  opowiadania Marqueza.

Analogie można by, mnożyć, zauważając tylko, tyle, że G.G. Marquez, będąc  pisarzem, z młodego kontynentu , odwrócił czy wywrócił, styl Faulknera, tak, jak się wywraca kieszenie podszewką na wierzch,  tam, gdzie on wstrzemięźliwy, fantazjując,- tam gdzie nie szczędzi słów, milknąc. Fantastyczność, zwana realizmem magicznym, do którego (uwaga od autorska), nigdy nie miałem specjalnego zaufania.

Nie sądzę – mówił Austerlitz – byśmy rozumieli prawa, które rządzą powrotem przeszłości, ale coraz mocniej przekonany jestem, że czasu w ogóle nie ma, są tylko różne, zazębiające się ze sobą wedle wyższych zasad stereometrii przestrzenie, pomiędzy którymi żywi i umarli mogą się przemieszczać, jeśli chcą, i im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej mi się wydaje, że my, jeszcze żywi, w oczach umarłych jesteśmy nierealnymi istotami, widzialnymi tylko czasem, w określonych warunkach świetlnych i atmosferycznych.

“Austerlitz” W.G Sebalda.

Posłowie:

Szkic, impresja, która, być może kiedyś zostanie rozwinięta. Autora interesują skądinąd interferencje, pisarskie, strategie radzenia, sobie z wpływem i ukrytej polemiki, pomiędzy literackiej. Gdyż, niewątpliwie G.G Marquez, zaczerpnął jednak uczynił, z technik W.Faulknera, coś na kształt, południowo- amerykańskiego art-deco. Powierzchowny ruch, eksploatujący, lecz nie rozwijający.

**zaznaczam, że teksty tu, umieszczone, są tekstami nieskończonymi, pisanymi, na gorąco, bywa, niedopracowanymi, często zarysami, które mogą ewoluować, do postaci kanonicznej,  o ile taka istnieje.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s