Seks w Muzeum Historii Naturalnej (wiersz)

W muzeum historii naturalnej trwa wystawa,
Gatunków, które wymarły zanim je można było opisać:
Na dokładkę, nie pozostawiając żadnych śladów.
Czytam w wprowadzeniu do wystawy;
To, przedstawienie zawiera szereg luk, pustych gablot,
nieobecnych sektorów, o –tu coś, powinno być,
albo tam: proszę, nieobecny szczebel w ewolucji.
(nie możemy tego udokumentować, mamy tylko
a  co, jak wiadomo, warta hipoteza bez dowodów.
Głos z głośnika powtarza lakoniczne wiadomości.
Pewne zapiski starych kronikarzy mogły sugerować,
istnienie gatunków fantastycznych jako zmyślne
uzupełnienie, dopowiedzenie niepełnej wiedzy.
A więc syreny czy jednorożce nie były by zmyśleniem,
Ale hipotezą, której nigdy nie dowiedziono.
Dowcipne, że to się zdarza największym i najmniejszym,
Podobno wokół trwa gigantyczne wymieranie,
Nie tylko gatunków ale i całych języków.
Umówiłem się z nią, albo umówiłbym się na kawę,
Zanim, ją pochłonie, to niepojęte ubywanie, rzeczy, światów,
w centrum Londynu. Wśród tych szarości, piaskowców,
Ale nic na to –nie wskazuję, żebym znał jej numer telefonu,
Nie zna go, też żaden z gatunków który teraz oglądam.
2013
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s