Królestwa (wiersz)

Królestwa

Gdzieś tam

w kamieniu odcisk się układa.

Ust zimnych jak czajnika fajans.

Tropię ślady, pożyłkowania,

strzępy skrzydeł, ciem nocnych,

kwiatów, upadłych liści,rozkładu,

drążacego stertę, zgromadzonego,

w kącie ogrodu kompostu.

Gdzie, trwają święci, o dziwnych,

ciałach, i nawykach, szybko i sprawnie,

znikający za beczką z wodą,

Na wpół wkopaną w ziemię.

Gdzie zimowe trwają sny, ogrodu,

z czasów, gdy pochłaniało go,

przeraźliwe odrętwienie, pustka.

Nikogo.

A teraz oni.

O twarzach, zapadłych, tkających

w powietrzu, chłodne, rozpadłe,

królestwa,

na skraju ciemności kroczący:

późno, już jest wieczór, wschodzący

jak

jedwabny chiński wachlarz.

Ale, bez wzorów, które czas starł

z powierzchni,

Jakby, księżyc o białej, bladej twarzy.

Jakby odcisnięta w pustce, nicość ziemi.

(fragment)

13/06/2015

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s