Żołądek (opowiadanie)

 

Lekki wąsik, mąż zmarł mimo wycięcia dwóch trzecich żołądka po paru latach. No, prawie dwudziestu.
Po prostu w Polsce kobiety żyją dłużej.
Dobry człowiek, z jedną trzecią żołądka.  A przecież, jak kisili kapustę na zimę, to cała kamienica o tym wiedziała, takie zapachy się niosły się aż pod dach.
Oto, było to święto u państwa M-ckich.
Te, dwie trzecie żołądka mnie długo i przewlekle fascynowało, ponieważ chudy był on jak szczapa, tylko kopcił szlugi, i wciąż kaszlał, ale nie jadł, podczas kiedy ona baba słusznej postury, za nim jak wieża, podczas gdy, on jak cień, widmo zupełne.
.  Córka, państwa M-ckich ukończyła psychologię.
W tym żołądku, jednak było coś, mówię ci.
Może cała epopeja wędrówki zza Bugu, dwie wojny, jedna rewolucja i mały, krwiożerczo nudny stan wojenny.
Niestety rekonstrukcja została zamieniona na liposukcję.

W czasach racjonowania żywności w latach osiemdziesiątych (stan wojenny), budził on (zredukowany żołądek), powszechną, niekłamaną  zawiść i zazdrość.
Było to coś wielce znaczącego, było to coś osobliwego (zwłaszcza , że  w PRL-u nie brakło jedzenia,
nawet w stanie wojennym szło zdobyć metodą towarowej wymiany, podstawy), a więc pozbycie się dwóch trzecich żołądka to nie przelewki, to był gest wielce ofiarny, zapobiegawczy, uprzedzający zmienne i niespokojne tory historii, jak dla mnie , w moich oczach święty był to człowiek.
Wyprzedził on nadchodzącą epokę , z głębi, krytego dermą , paździerzem, płytą betonową,  uśpionego PRL-u, dostrzegł on tonie i otchłanie nadchodzącego , tryumfalnie powracającego, stanu naturalnego kraju.
Zawsze cichy, uprzejmy, trochę nieobecny, w kłębach dymu.
Wielce, przy piwie nie raz i nie dwa, rozważaliśmy kwestię żołądkowe, jak to jest:
,, Pewnie  to z oszczędności, stwierdzał sąsiad, patrz, tyle zryć mu dawać nie musi”.
“Patrz, kieliszek wódki, 30-gram i już pijany. Taki, to ma szczęście, eh”.
Tak, to robiło wrażenie, to było coś.
Nieco, się zżymałem, gdyż szydzenie takie, mnie wychowanemu w duchu innym, było nieco obce. Ale, przyznaje i ja w końcu, wciągnięty,  bydlę co (mimo skrupułów), się rechotałem.

20 lipca 2015

 

@all right reserverd by Marek Schainer

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s