Sróðziemnomorze czyli Ziemie Odzyskane?

W czasie dyskusji na tematy różne, wpadłem na co, najmniej trzy członowy podział typu polskiego. Wschodni, Kongresowy i Galicyjski. Tak, z grubsza (pomijając Śląsk, Pomorze i Górali, którzy przedstawiani jako typ wzorowego Polaka, wywodzą się pasterskich Wołochów z typem Lechickim mając niewiele wspólnego). Tak więc, narracja niejednolita, mówiąc krótko. A jeśli, dokonująca generalizacji, to w celach wyłącznie sensu stricto politycznych. Dociekania powyższe wywodzą się, jakoś z faktu zamieszkiwania w kamienicy, gdzie na Ziemiach Odzyskanych (jeszcze nie Odzyskanych?), w jednej kamienicy mieszkali ludzie z najróżniejszych terenów w tym, z terenów już nie istniejącego państwa przed wojennego (czyli II RP).

Niejako przybyli z  terenów, gdzie kraj ich narodzin, stał się innym, krajem (dobrze, to pokazuję, wybór repatriantów, którzy mogli przyjąć rosyjski paszport, lub wybrać ,,symboliczną identyfikację”, czyli wyjazd z terenów byłej Polski, wtedy już ZSRR w imię, nie utracenia tego, co było znakiem kulturowej identyfikacji.          Oczywiście, nie bez znaczenia, był tutaj wszechobecny, rosyjski terror, którego chciano uniknąć. To, był dobytek z którym wyruszono w podróż, mienie nie materialne,  zaprawione mieszanką pogardy , nienawiści i lęku. Ale, oczywiście byli jeszcze migranci z ziem centralnych oraz innych, byli autochtoni (Niemcy, Ślązacy, Kaszubi, Mazurzy) i wysiedleni już później Łemkowie (czyli Ukraińcy). Taki, się przedstawiał skład na ziemiach, przyległych do granicy powojennego państwa, gdzie granica wydawała się,  jeszcze długo chwiejna, niepewna w powietrzu wisiała tymczasowość.

   Państwo było pojęciem mglistym i niezbyt pewnym przez jeszcze dziesięciolecia po wojnie mimo, nachalnej (sic!) komunistycznej propagandy. Można się było natomiast odwołać, do pojęcia ,,dzielnicy”, bardziej jako czegoś realnego.

  A ponieważ, przybyłym po 45′ roku nie było, się jak skądinąd odwołać do miejscowej mitologi “ziemi i krwi “, toteż nie powstała tam jak dotąd licząca się literatura. Wyjątkiem, Olga Tokarczuk (notabene z Zielonej Góry), ale i jej początki (Prawiek itd), są mgliste, bajkowe, nieokreślone.  Dopiero, ,,Kroniki Jakubowe” (które, znam jak dotąd z opisu wyłącznie i z skądinad prawdopodobnych źródeł patrz: Sekta Frankistów.),  i one są poniekąd również podróżą w głąb mitycznego czasu “przed Czasem”, jaki się uformował po tym, exodusie 45′ roku.  Paradoksalnie, niczym opisani bohaterowie tej narracji, przybysze poddać się musieli pewnemu procesowie przystosowania, jeśli to nie zabrzmi, źle ,,wtórnej asymilacji”. Opartej o kulturową identyfikację. Ale,  z czym? To, paradoks, że pierwszą powieścią ,, większego kalibru”  w literaturze wywodzącej się z ziem zachodnich, jest opowieść o ,,asymilacji”, o zrzeczeniu się ,,dziedzictwa”.

 Wracając, jednak do Schulzowskiego wątku, różnych czasów (który łatwo można zilustować przykładem , że odwołam się do innego kontynentu,  żyjących w amazońskiej puszczy szczepu Indian, który żyje w czasie epoki kamienia łupanego i białych badaczy tego, szczepu żyjących w czasie odmierzanym elektronowo). Czy, są to czasy tożsame?

Ale, w  jakim  czasie  żyjesz? (zapytałby B. Schulz wywodząc, że ,,istnieją różne typy czasu, i odgałęzienia,  tunele, czasy zrealizowane i nie: potencjalne i na wpół urzeczywistnione. Nie, należy zapominać , że na Ziemiach czasów B. Schulza, żyły różne ludy, żyjące w innych czasach, chociaż równolegle, obok siebie. To, samo słowo można napisać z małej i dużej litery, gdy chodzi o ziemię, jako realny fakt, i o Ziemię, jako o składnik wyobraźni grupowej, pokoleniowej, tożsamościowej. Używając tutaj, nieco nadużywanego Jungowskiego pojęcia ,,archetypu”.

Nie, jest  zaskakujące, że Olga Tokarczuk odwołuję się do ksiąg ,,ludu bez ziemi”, wędrownego, poniekąd umownie w oczach innych ludów, ,,przeklętego” (ażeby, odwołać się do mitu Ahaswerusa, Żyda Wiecznego Tułacza). Innego zakorzenia, póki, co nie można dostąpić [autor tutaj, nie wikła się w analizę  mitu,  jego wydźwięku itd. Natomiast, może wskazać, na przewrotnie wydźwięk pozytywny, który polega na zniesieniu, jednego z źródeł wojen, gdyż istnieją ich  trzy: ziemia,  bogactwa naturalne i kobiety]. Stąd, też może i historycznie paradoksalnie nasilone okrucieństwo wobec, czegoś przekraczającego ,, niski widnokrąg”. Ale, i podszyte dość dwuznacznym znakiem idiolatri, zupełnie współczesne europejskie oburzenie wobec tych,  którzy zechcieli siegnąć po holacuście, po rzeczy im odmówione (ziemię, kraj).

 Nie, jest zaskakujące, do czego sięga O. Tokarczuk, ale też nie jest, prawomocne (ale, to odrębna kwestia dlaczego). Wspomnę , tylko, że ,,uniwersalizm” jaki symbolizują nawróceni Frankowicze (proszę, nie kojarzyć z kredytem w frankach),  jest wyborem zrzeczenia się, który nigdy nie stał przed innymi umownie ujmując ,,ludami”,  zamieszkującymi ziemie wcielone po 45′ roku do Rosji.  Nie, należy też uważać, że ,,etniczność” wyznaczała, przynależność. Była, nią o wiele bardziej ,,kulturowa przynależność”, ściślej religijna. Reszta była drugorzędna. Żródła do których odsyła powieść Tokarczuk, jasno to ujmują.

 Tak, więc jedyna literatura niejako licząca się, powstała na Ziemiach Odzyskanych jest wyprawą,  w głąb przeszłości wykraczająca poza czasy tuż powojennej ,,wędrówki ludów”.  Jak niosą wieści, powstały ostatnio dwie pozycje tyczące się, już Ziem Odzyskanych, autor ich nie czytał (ponownie znane z opisu, co ciekawe), ale też, przygląda się jak, bardzo ostrożnie, wyrasta (dopiero teraz), literatura po wojenna. Gdyż dopiero w drugim pokoleniu jak się okazuje ( i trzecim), jest w stanie zacząć artykułować,  opierając się o doświadczenie osobiste.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s