Pragnienie

Pójść na pocztę, nadać list.

Musiałby się uderzyć, w pierś nie wiadomo, kiedy napisał list, zresztą to akurat w jego przypadku nic dziwnego, Od dziecka nie znosił pisać do nikogo, nawet pocztówki znad morza, wakacji, z gór, które należało wysłać, gdyż niewysłanie byłoby nietaktem wywoływały u niego, przenikliwy paroksyzm niechęci, musiał się przemóc, siedzieć, długo, nad prostokątem papieru, deliberować, odwlekać, ażeby skreślić kilka banalnych słów. O! Nie wiadomo, dlaczego , teraz kiedy to sobie przypomina, do głowy przychodzi wspomnienie oranżady, czerwonej w foliowym woreczku z słomką, albo w butelce. Cóż, za wspomnienia dopadające go drapiącą słodyczą w gardle, orzeźwiającą. To, zabawne jak tak  nieważne, nieforemne wspomnienia , a raczej wrażenia, zapisane w jeszcze nieuformowanym, nie ukształtowanym systemie nerwowym, zajmują tyle miejsca.  Powiedzmy, że kiedy zapada się na Alzheimera (Alzheimer, jako metafora , stopniowej utraty świata, zawsze skądinąd go fascynował) traci się, to kim się było, kim się jest wszelaką identyfikację, staję się czymś nowym, innym formą życia, która niejako odbywa długą mozolna drogę wstecz do pierwotnej niezróżnicowanej magmy spostrzegania. Co, jest w tym fascynującego? Czyż, nie zostało napisane, ,,Jeśli nie staniecie się jak dzieci boże , nie wejdziecie do królestwa Bożego” Otóż znał, sposób na to. Alzheimer. Jeśli chodziłoby tylko o to, to sposób aby osiągnąć stan zbawienia , był on już dany. Wystarczyło zajść do dowolnego domu starców, hospicjum czy innego przybytku. Bez urazy, ale to, nic wymyślnego.

Następny obraz.

On w spodniach sztruksowych kopiący piłkę, żonglujący nią kolanami, podbijający. To, naprawdę jakieś retro, być może konfabulacja, ponieważ, nigdy nie szalał za piłką nożną, aczkolwiek, nie mógł oderwać wzroku na Zarzeczu, gdzie był sklep sportowy, i były piłki. Ależ się prosił, nalegał, marudził. Jednak gra była nieco samotnicza, odbijanie piłki od ściany, podwórka zamkniętego z obu stron a raczej trzech ścianami kamienic, a z jednej zielonym, blaszanym płotem za którym była ulica. I ilekroć piłka wybiegła, przeleciała, nad płotem trzeba było po nią biegać. Rzecz jasna było też, tak że grał z chłopakami. Ale wtedy zaczynał się martwić. Istniało przecież ryzyko, że zostanie przejechana przez jakieś auto w chwili, kiedy wylatywała nad metalowym płotem o zielonych prostokątnych wypełnieniach opuszczając, ten tak dobrze znany i oswojony kawałek przestrzeni.

Niewielkie wysepki trawy wśród łysej, ziemi udeptanej nogami od gry w piłkę, gry w państwa-miasta lub statki: na noże, skuś baba na dziada, trafił na żyda, wtedy czuł się dziwnie, chociaż nie wiadomo dlaczego, kiedy rozlegał się okrzyk, ,,skusił na żyda”, “żyd, żyd” rozlegało się wtedy, ,, skusiłeś”kiedy nóż nie wbił się w ziemię, tylko osunął lub odbił od ziemi: I wywijając mniej czy bardziej poręczne koziołki frunął w powietrzu.

Rzecz jasna skucha, skusić, nie trafić, chybić:to była strata kolejki, gra toczyła się dalej, ale bez tego, kto skusił, nie trafił, aż do chwili kiedy wszyscy inni już rzucili, wtedy niefartowny gracz znowu otrzymywał szansę, aby posunąć się dalej przemierzając ziemię, czarną, udeptaną-nie, stop kłamie, bardziej popielatą, jak się okazało, czego nie uczono go na lekcjach geografii, była to zaledwie cienką warstwa, narzucona na warstwę właściwą, jak się okaże z biegiem czasu, pod warstwą ziemi w której częściej się trafiało na kawałki twarde, pod którą spoczywały, o czym nie wiedział, bardzo długo gruzy istniejącej w tym miejscu jeszcze kilka lat po wojnie, kamienicy. Ciężko się grało na tym kawałku, ziemi barwy szarej, wydartym z pomiędzy dwóch kilku piętrowych kamienic, gdzie cień zalegał to z jednej to z drugiej strony w zależności od pory dnia, co przypominało grę w chowanego. Jeśli się wyszło rano, cień był po lewej stronie i lewa strona podwórka tonęła w granicie, podczas gdy prawa strona była pogrążona w słońcu, którego blask przypominał sprane dżinsy suszące się na rozciągniętych w głębi sznurach, co stanowiło wieczną przeszkodę w grze zwłaszcza gdy, sznury przebiegały przez terytorium na którym się grało, gdyż piłka wpadała w schnące pranie, prześcieradła itd. a za nią pełne oburzenia głosy właścicieli wywieszonych rzeczy. Również gra w państwa-miasta, czy statki była utrudniona. Mimo, to wszyscy grali z ogromnym skupieniem, w jakimś lunatycznym transie oddając się grze całkowicie.Zdobywali państwa i miasta, strącali cudze statki i forsowali swoje. Grali w wojnę i w podbój.W tamtych czasach, liczba ludzi posiadających auta, była równa obecnie liczbie posiadających stałą, pewną pracę.

A więc niewielka.

Ale, pewna szansa istniała, a raczej ryzyko i ktoś, kto był bliżej rzucał się do płotu, przeskakiwał go, niczym skaczący przez kozła lądując po drugiej stronie rzeczywistości, świata gdzie wrzał ruch (niewielki, ale zawsze) w szarości pozbawionej odcieni, przebiegał trawnik po drugiej stronie, betonowe płyty chodnika, które wznosiły się i opadały niczym fale, wypuczone z swoich miejsc, z zastygłego morza kraju socjalistycznego cudu, spacerowali dogłębnie nudni dorośli, nieodmiennie zdziwieni, piłką która nagle wypadała na ulicę, wiele razy pod koła rzadko ale się pojawiających samochodów, jednak nigdy jakoś nie została nadwyrężona, nikt jej nie najechał każdorazowo wstrzymywaliśmy oddech

a świat po drugiej stronie blaszanego płotu, był również taki jak tutaj, miał barwę popielatą, wyschniętego betonu czy granitu, kamienice były popielate, zwłaszcza latem, woda sodowa z saturatora, fontanna w parku, brązowe szyszki na ścieżce, zieleń żywopłotu, topole, łąki i wylewy nad rzeczne miały odcień popielaty, niczym habity szarytek:

jedynie zdjęcia były czarno-białe ale, nie: i one były jakoś popielate, popielato szare, wraz z upływem czasu, wyblakłe niczym wygasający popiół w piecu kaflowym w jego pokoju dziecinnym.

Trzeba , powiedzieć, że bardzo się trząsł o swoją piłkę.

Po, pierwsze to była jego dumą (mało kto miał). Po drugie bał się, że szybko zniszczeję od kopania i przestanie być tak atrakcyjna.

Była, nowa, niesłychanie nowa i uważał, że nie istnieje druga taka piłka na świecie.Jej, czarno –białe skórzane łaty, napawały go dumą. Sprawdzał, czy szwy nie puściły za każdym razem, gdy wracał z podwórka.

Wiedział, że skórzane rzeczy się pastuje, widział to na przykład buty, buty się pastuje, wtedy są trwalsze i w prostocie pytał, czy można również piłkę pastować, ależ nie usłyszał, ona jest od tego, żeby ją kopać, służy do gry.

Kładł ją pod ścianą czy na podłodze i z skupieniem w milczeniu , długo się jej przyglądał.

Przeszłość, to skład obrazów.

Nic, c o b y ł o już nigdy nie będzie rzeczywiste, ponieważ stało się historią, a to co nadejdzie wydaję się równie mało, prawdopodobne, to znaczy nieprawdopodobne, wyobraźnia jest tutaj wyraźnie bezradna, ponieważ zawsze wybiega do przodu albo zostaje z tyłu, wydarzeń, które się właśnie dokonują. Napisał ,,ja” o sobie sprzed lat, ale to nieco zwodnicze ponieważ na ile, jest to tylko po pierwsze obraz , po drugie, czy tamten sprzed lat, żonglujący piłką, gdyby podszedł i się przywitał, poznałaby go, siebie ujrzał w nim, dostrzegł? Śmie wątpić i to jest w porządku. Tamten dziesięciolatek ,nigdy się już nie zmieni, pozostanie czupurnym dziesięciolatkiem, zapatrzonym w biało- czarną piłkę, na wystawie sklepu sportowego. Nieważne, czy ją w końcu dostanie czy nie (dostał) i jak długo trwała historia z tą piłką. Ktoś ją przebił, przejechał ją samochód, spleśniała w kącie, jakimś kartonie czy na pawlaczu. Znudził się, ktoś inny przyniósł inną piłkę. Być, może coś innego go zajęło, zaabsorbowało. Chodzi, o pragnienie, pożądanie, chęć posiadania, ogarnięcia.  Kiedy dorastasz, chodzi z reguły o jakieś już większe rzeczy. A jednak pragnienie jest zawsze takie samo. Kiedy jesteś dziesięcioletnim chłopcem, dotyczy piłki, roweru, albo jakiejś innej rzeczy. Potem zmienia swój wyraz, kiedy powiedzmy, wchodzisz w wiek trzynastu lat, albo nawet nieco wcześniej.

Pragnienie zmienia kształt, ale wciąż pozostaje pragnieniem.

03.04.2017

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s